Cóż.. Pamiętacie mnie jeszcze? XD
Tak, stara dobra Donka jeszcze żyje. Ledwo, ale żyje.
Co u mnie słychać?
Hm. Zaczęłam naukę w liceum. Chodzę do niby drugiego najlepszego liceum w Koszalinie. I ten. Cieszę się, że się dostałam, na dodatek do biol meda, do którego było w hói chętnych, ale..
Ja nie wiem co ja tutaj robię. Nie wiem, kim chcę być. Weterynarzem? Może, ale nie wiem.. Moja rodzina liczy na to, że będę lekarzem. Odległe marzenie. Ja wolę pisać. Powinnam być w klasie humanistycznej. Albo w psychologicznej. Po co ja się w takim razie tutaj pchałam?
Mam już pierwszego buta, wohoho. Będę miała jeszcze jednego, za zawalenie sprawdzianu z fizyki, o której zdanie będę walczyła jak.. jak hói. No, i będzie but z geografii, za mapę świata. Geez.
W tym momencie uczę się na pracę klasową z biologii. Jak mi to wychodzi? Beznadziejnie? Nic nie wiem póki co. Jestem beznadziejna, uch.
Nauka w tej szkole to tortura.
Całe szczęście, moja klasa jest spoko. Nie mam żadnych tapeciar. Chłopaków niestety mało, bo chyba 8-9 na 30 osób, ale przynajmniej każdy z nich jest bardzo fajny. C: Dziewczyny też są okej.
Ale skończmy o tym.
Co z rysowaniem? Otóż, nadal rysuję. Ograniczam się do drobnych szkiców. Boję się brać za digitala. No i czasu nie mam. Ale postaram się jakoś za to zabrać.
Btw. Uśmierciłam wszystkie wilcze postaci. A właściwie to będę rysowała ich ludzkie wersje. Jako wilki już ich raczej nie zobaczycie. Bo dropłam rysowanie wilków.
A co się dzieje ze mną?
A w sumie to chyba się wiele nie zmieniłam. Tzn. no, zmieniłam się, ale wy mnie nie znacie, muehehe.
Pielęgniarka już mi zaproponowała wizytę u psychologa po tym, jak zobaczyła blizny na mojej ręce, lol. Że jak mam problem to oni mają dobrego pedagoga i mogę do niego iść. W sumie to urocze, ta troska z jej strony.
Oprócz tego to sobie chleję czasami. A w sumie nie czasami, bo często. Ale rok szkolny mnie ograniczy, z czego się cieszę.
No i popalam sobie. Miałam przestać w kwietniu/maju, ale coś mi nie pykło. Cóż, 2-3 fajki na miesiąc to nie tak złe jak 2 paczki tygodniowo.
No i zakochałam się w tabace.
Matko, moje wywody brzmią tak, jakbym była jakąś kilkudziesięcioletnią babą z problemami, a mam 16. Czasami żal mi jest samej siebie. Zmieniłam się tak bardzo. Podczas piekielnego okresu zwanego 'gimnazjum'.
Echech.
Wszystko odwraca moją uwagę od nauki. No cóż..
Kończę pić kawę i czytam dalej o bakteriach, wirusach i innych pierdołach. Rozszerzona biologia, to jest to.
A właśnie, gra tu ktoś w osu? Bo się chętnie zaopatrzę w nowych kumpli do grania.
Okej, wybijam.
A właśnie, jest jakaś minimalna szansa, że w następny piątek pojawię się w Warszawie. Ta szansa to jakieś 40%. Muszę wyżebrać zgodę od rodziców, rodziców mojej przyjaciółki no i przekupić pewną osóbkę, żeby mnie na noc do siebie przyjęła. Nie, wcale nie mówię o tobie, ~
Green-wolfie.
Więc jakby ktoś chciał mnie zobaczyć czy coś to zapraszam, chociaż jeśli już będę jechać to pojawię się tam gdzieś po godzinie 16stej.
Ale no cóż, 40% szansy.
Wracam do nauki.
''Komórki bakteryjne pojawiły się ok 3,5 mld lat temu. Są to organizmy prokariotyczne...''